Niezmiennie od kilku lat w polskiej piłce nożnej rządzą Legia i Wisła. I mniej więcej tyle czasu wszyscy czekają na to, aż w końcu pojawi się zespół, który przerwie hegemonię potentatów. Z tej przyczyny w słowniku piłkarskiego kibica pojawiło się określenie „trzecia siła”. Mianem tym określane są drużyny, które mają skutecznie i permanentnie rywalizować z wymienionym tandemem. Wytypowanie przyszłych ligowych potęg z pozoru nie wydaje się zadaniem trudnym. Mimo to okazuje się, że jest to prawie niemożliwe. Owszem zdarzają się przypadki, że jakaś drużyna niespodziewanie błyśnie formą w kilku meczach jednak utrzymanie takiego stanu rzeczy jest równie niepewne jak przyszłość rządowej koalicji. Można pokusić się nawet o stworzenie listy: „Mieliśmy być trzecią siłą polskiej ekstraklasy, ale nam nie wyszło”. Groclin, Cracovia, Zagłębie, Górnik Łęczna, Polonia...


Przed startem bieżącego sezonu w gronie faworytów pojawił się nowy Lech Poznań. Do tej pory cechą wspólną „trzecich sił” była słaba dyspozycja w następnym sezonie. Kolejorz uczciwie podszedł do sprawy i w każdym spotkaniu uświadamia nas, że określenie ich tym mianem nie jest na wyrost. Jak na razie sytuację można porównać do makiety i elektrycznej kolejki. Prowincjonalna makieta „Wronki” została zamieniona na większą aczkolwiek używaną makietę „Poznań”. Składy dotąd jeżdżące po torach zostały połączone. Do obsługi zatrudniono Franza Smudę, który bawił się już takimi zabawkami w Łodzi, Krakowie i Warszawie. Z tą tylko różnicą, że tam – dosłownie i w przenośni – miał lepszy skład.


Na papierze Lech ma całkiem mocną drużynę. Reprezentanci Polski Wasilewski i Bosacki, utalentowani młodzieżowcy Wojtkowiak i Kucharski, solidni pomocnicy Scherfchen, Bąk, Zakrzewski, a w ataku symbole drużyny Reiss i Dembiński. Wprawdzie drużyna nie gra na miarę oczekiwań ale postawa Lechitów stanowi pewnego rodzaju pozytywną niespodziankę. Nikt w Orange Ekstraklasie nie gra tak widowiskowo. Lech traci gole z dziecinną łatwością i równie łatwo je strzela. Mecze z udziałem Kolejorza to prawdziwe piłkarskie święto dla tych wszystkich, którzy mają dość taktycznych pojedynków kończących się wynikiem 0-0. Chciałbym aby w naszej ekstraklasie było jak najwięcej drużyn preferujących taki ofensywny styl. Zdaję sobie sprawę, że Lech – chcąc osiągnąć sukces - kiedyś zacznie grać przede wszystkim efektywnie a wtedy przyjemność oglądania Poznaniaków może być mniejsza. Ale póki co ja stawiam (na) Lecha.
Name:


Komentarze:

23.09.2006 :: 16:35 :: 83.5.148.214
raszkaida
Podoba sie.
trzymaj fason ziomek